www.horsesport.pl

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Home Ujeżdżenie Prawidłowy kłus

Prawidłowy kłus

Spis treści
Prawidłowy kłus
Tekst źródłowy (ang.)
Wszystkie strony

W kłusie dosiad jeźdźca musi podążać za rytmem konia. Myśl o pomocach popędzających, o łydce, krzyżu, połączenie których powoduje, że twój dosiad działa aktywizująco, ale jednocześnie staraj się siedzieć spokojnie aby nie zakłócać rytmu. Jeźdźcy, którzy odbijają się od siodła są sztywni i będą zakłócać chód konia.

Dobry podstawowy kłus u młodego konia musi być aktywny. Nazywamy go w Niemczech „takt”, co oznacza „rytmiczny”. Koń musi być energiczny, nie może wydawać się ospały, czy znudzony. Bez względu na to, w jakim ustawieniu jedziesz, koń nigdy nie może być „przewalony” na przód. To bardzo duży problem. Wiele osób jeździ swoje konie tak, żeby były okrągłe, ustawione nisko i do dołu, ale jednocześnie za bardzo oparte na przodzie.

240_1

Koń może być okrągły, ustawiony nisko i do dołu, ale nadal ciężar musi mieć oparty na zadzie. Powinniśmy przykładać do tego więcej uwagi. Zad powinien być zawsze aktywny. Tempo zawsze musi dać się regulować.

Dla mnie najważniejszy jest idealny rytm, przyjemne uderzenie – moment, w którym nogi konia po przekątnej (np. prawa przednia, lewa tylna) dotykają ziemi, oraz kadencja. Trenując konie, staram się u nich rozwinąć tempo, rytm i kadencję.
Młode konie zazwyczaj mają ten idealny rytm z natury, na którym od początku pracy musisz się skupić. Kiedy jedziesz zbyt szybko, koliduje to z rytmem konia. Kidy rytm staje się zbyt szybki, koń nie będzie mógł sobie z nim poradzić, dlatego nie ma sensu ćwiczyć szybszego taktu.

Jeśli nie ma rytmu, zazwyczaj powodem jest to, że koń był jeżdżony na siłę (nie wykorzystany został jego naturalny rytm), nie akceptuję pomocy i w związku z tym nigdy nie będzie dobrze chodził.
Rytm może być wypracowany u konia, a jeździec nigdy nie powinien o nim zapominać. Rytm jest kluczem do sukcesu w ujeżdżeniu.

Kulawizna odwędzidłowa jest powodowana przez jeźdźców, którzy wiszą na wodzach, nie starają się wyegzekwować od konia prawidłowego rytmu, a koń idzie za bardzo oparty na przodzie. Wielu jeźdźców nawet nie zauważa tej kulawizny. To może być bardzo trudne do poprawienia nawet dla profesjonalisty.

Podstawowy problem, to nieprawidłowy dosiad, brak wystarczających możliwości i umiejętności jeźdźca. Kulawizna odwędzidłowa nie pojawia się sama z siebie – jest spowodowana złym treningiem.

Wyróżniamy cztery rodzaje kłusa: zebrany, pośredni, wyciągnięty i roboczy.

W kłusie roboczym koń musi „kryć ziemię”, angażować zad, mieć tendencję do ruchu naprzód i dużo impulsu. Najlepszym ćwiczeniem na nauczenie konia większego zaangażowania są przejścia. Każde przejście, samo w sobie, poprzedzone półparadą, jest prawdopodobnie najlepszym ćwiczeniem dla każdego konia.  Przejścia między chodami, z jednego chodu do drugiego, w górę i dół – nie ważne – po prostu przejścia. Robiąc przejścia, dążysz do osiągnięcia jakiegoś konkretnego rezultatu, uczysz czegoś konia. Moim zdaniem czas potrzebny na wyszkolenie konia, determinuje sam koń.
Oczywiście dobry jeździec osiągnie to szybciej, bo ma większe umiejętności, ale i tak na koniec koń determinuje progres. Ćwiczenia rozwijają muskulaturę, czas i ilość powtórzeń rozwijają konia, a to na koniec dnia ma wpływ na postęp. To tak jak z gimnastyką. 10-letnie dziecko nie może mieć tyle siły co 18-latek. Poprzez ćwiczenia i gimnastykę, koń rozwija się fizycznie i osiąga siłę i wytrzymałość. Koń przez cały czas prowadzi z tobą dialog. „Mówi” z czym sobie radzi, a czego nie może zrobić. Jeśli to zignorujesz i pójdziesz dalej, ignorując możliwości twojego konia, prędzej czy później będziesz mieć kłopoty.

Pod dobrym jeźdźcem koń zawsze sprawuje się lepiej. Wydaje się, że koń szybciej progresje, ale tak naprawdę to kwestia dobrej jazdy. Tak naprawdę, jeśli koń daje z siebie wszystko, nawet bardzo dobry jeździec nie jest w stanie znacznie przyspieszyć jego naturalnego rozwoju. Dlatego właśnie większość koni, które oglądamy na zawodach, to starsze konie – 12-letnie i starsze. Dopiero w tym wieku osiągają swoją szczytową formę.

W kłusie zebranym nie może zabraknąć aktywności. Kłus zebrany jest bardziej angażujący niż roboczy, ponieważ koń musi nadal iść naprzód i pokrywać ziemię. Wiele osób myli zebranie z krótszym wykrokiem. To nie o to chodzi, w każdym bądź razie nie do końca…

W kłusie zebranym koń może mieć ten sam krok co w kłusie roboczym; kłus ma być po prostu bardziej aktywny, bardziej w kadencji, bardziej ekspresyjny. Ale krok nie musi być wcale krótszy – to zdarza się tylko w piafie. Nawet w pasażu możesz mieć tę sama długość kroku, co w kłusie wyciągniętym. Różnica polega na tym, że wzmacniasz kadencję i przedłużasz moment zawieszenia nóg w kłusie, co daje wrażenie, że wszystkie cztery nogi są w powietrzu. Kłus staje się bardziej ekspresyjny, ale nie koniecznie krótszy. Z kolei w kłusie wyciągniętym chodzi o dobre przekraczanie: tylna noga powinna stąpać za śladem zostawionym przez przednią. Dążysz do wyciągnięcia sylwetki, ale nie kosztem utracenia kontaktu i oparcia.

Lekkość konia w kłusie wyciągniętym musi być spowodowana tylko przez samo niesienie się konia. Samo niesienie niekoniecznie oznacza, że nie będziemy mieć nic na ręku. Niektórzy jeźdźcy oddają w dodaniach wodze, co powoduje tylko, że koń przewala się na przód i zaczyna biec, a nie o to przecież chodzi.

240_2

Tylko poprzez prawidłowy trening i odpowiednie zbudowanie siły koń uczy się sam nieść, biorąc dwie trzecie swojej wagi, która normalnie rozłożona jest na przodzie i kłodzie - na zad. Jeśli dodasz do tego ciężar jeźdźca, która także obciąża przód konia, zobaczysz, że tylko konie, które mają wytrzymały tył, mogą być lekkie chodach, będą potrafiły się same nieść, co niekoniecznie oznacza, że będą lekkie na wodzach.

Bardzo wielu jeźdźców w dodaniach rzuca koniom wodze, kopie je po żebrach i cieszy się, że koń idzie naprzód, ale w ten sposób nigdy nie nauczy konia poprawnego kłusa wyciągniętego.

Aby osiągnąć dodanie, w którym koń siedzi na zadzie, idzie powoli robiąc duże kroki, należy go jechać od zadu „pod górę”. Niektóre konie, bardziej od innych, obdarzone są przez naturę zdolnością do tzw. ruchu „pod górę”, ale można to też wypracować poprzez wcześniej wspomniane przejścia i odpowiednie zebranie.

Nie osiągniesz zebrania ćwicząc sam piaf. Zebranie musi być rozwijane poprzez chody i poprzez przejścia z jednego chodu do drugiego. Nie ma znaczenia jak doskonały jest koń, to najzwyczajniej w świecie wymaga czasu.
Pasaż.. Dla mnie to jeden z najłatwiejszych do nauczenia chodów. Znowu – nie można się z tym spieszyć. Musisz poczekać, aż koń będzie w stanie go zrobić. W zasadzie, jeśli twój koń idzie prawidłowo w kłusie, w pasaż wejdzie automatycznie. Tak więc jeśli podstawy są dobre, nie będziesz musiał za wiele robić - zrobi się samo.

Jeśli jednak będzie próbować pasaż na koniu nie odpowiadającym prawidłowo na pomoce, nie akceptującego wędzidła czy zebrania, nigdy ci się to nie uda. Najważniejszą rzeczą w pasażu jest to, żeby ruch pochodził od zadu. Nie można próbować podnosić przodu konia na wodzach – to przyniesie tylko odwrotny efekt.

Według mnie pasaż jest jednym z ostatnich naturalnych ruchów. Piaff jest bardziej wymuszonym ćwiczeniem. Konie z natury oferują pasaż. Możesz porostu dać się na niego „namówić”, tylko pamiętaj, żeby nie przedobrzyć – nie wymagaj więcej ponad to, czemu koń może podołać w danym momencie. Jeśli będziesz chcieć za dużo, to tylko spowoduje, że kroki pasażu będą nieregularne.

Piaf na początku, to tylko jakby „pół-kroki”. Na początku w piafie bardzo trudno utrzymać jest tendencję do ruchu na przód. Koń musi być bardzo lekki przodem. Im będzie cięższy na przodzie, tym trudniej będzie mu się dźwignąć do góry i ruch będzie mniej aktywny. Jednocześnie koń nie może usztywniać ani szyi ani grzbietu, ponieważ to będzie blokowało ruch naprzód. W piaffie zawsze działaj pomocami aktywizującymi ruch naprzód – nigdy nie próbuj osiągnąć tego ruchu za pomocą wodzy, czy cofając ręce. Sylwetka konia nie jest aż tak istotna, po prostu staraj się, żeby koń był okrągły. Nie próbuj jednak go trzymać go na siłę, żeby nie zaczął walczyć w momencie, kiedy piafuje.

Każdy koń jest inny, Trzeba ich jednak „słuchać” - koń sam ci „powie” jak zrobić te trudne ćwiczenia. Niektóre konie będą wymagały więcej oparcia na ręku, niektóre są bardziej nerwowe, niektóre musisz jechać bardziej do przodu niż inne. Wszystko jednak sprowadza się do podstaw. Jeśli koń nie potrafi się sam nieść i zaangażować zadu, to jak możemy wymagać od niego prawidłowego piafu?

Koń musi dać ci uczucie, że jest w stanie zrobić piaf. Często można zobaczyć jeźdźców kopiących konie, ale ten, który kopie – najgorzej piafuje. Nie ma sensu karać konia za każdy krok. To nie może  być kopniak za kopniakiem. Musisz spowodować, żeby twój koń był na tyle odpowiadający na twoje pomoce, żebyś nie musiał prosić go o dany ruch z każdym krokiem.

W tak dużym skróceniu jak w piafie, lekkość konia musi być nieporównywalnie większa niż w jakimkolwiek innym chodzie. Na ręku musisz czuć tylko ciężar wodzy. Jeśli będziesz czuć choćby gram więcej oznacza to, że koń nie jest w stanie sam się nieść i w ten sposób szuka ucieczki.

Piaf jest każdy inny element. Jeśli koń został nauczony akceptowania i odpowiadania na pomoce, i był prawidłowo trenowany, powinien być w stanie zrobić kilka kroków piafu, ale tak jak w przypadku każdego innego chodu, jedne konie mają większe, a inne mniejsze predyspozycje.


O autorze:

dierksclemensClemens Dierks - obency trener ekipy olimpijskiej Australii. Clemens Dierks jest bez wątpienia najbardziej popularnym i odnoszącym największe sukcesy trenerem ujeżdżenia w Australii.  Warto wspomnieć, że to właśnie dzięki Niemu organizowane są dzisiaj w Australii zawody FEI. To On, niemalże własnymi rękami, stworzył współzawodnictwo na międzynarodowym poziomie. Podczas ostatnich Mistrzostw Australii w Ujeżdżeniu, wszyscy zwyciężcy na poziomie FEI (za wyjątkiem Heath Ryan) zostali wytrenowani przez Clemensa.
więcej na: http://www.clemens-dierks.com